Łączna liczba wyświetleń

ALWAYS LOOK AT THE BRIGHT SIDE OF LIFE

piątek, 14 listopada 2014

ARKA NOEGO

Praca wypełniła mi zycie...;-)
Uwielbiam korzystanie z toalet przychodnianych ewentualnie szpitalnych-tam, gdzie nie ma certyfikatu ISO coś tam, czyhają zawsze urocze niespodzianki.Hitem był przed kilku dobrymi laty kibel w P...,gdzie lokalny właściciel szaletu miejskiego demolował toaletę w przychodni, żeby zmusić tłum do odwiedzania jego płatnego przybytku.Działania polegały na urywaniu spłuczek,przesuwaniu pokrywy górnopłuka(  a nuż komuś na łeb spadnie ) czy wręcz defekacji spontanicznej.Na taki właśnie dzień trafiłam wbiegając do tegoż przybytku po ciemku ( żarówka ukradziona ) w Martensach-momentalnie poślizgnęłam się na ludzkiej kupie, urżniętej przy wejściu,Wypłukanie g...z podeszwy typu traktor w warunkach przychodni nie udało się, więc wracałam samochodem do domu z noga w bucie zapakowanym w reklamówkę foliową - a i tak slizgałam się na pedale.
Dzisiaj również w miescie P..odebrałam telefon w bardzo przytulnym klozecie,więc nawet zdecydowałam się na dłuższe posiedzenie.Oczywiście po powstaniu z deski telefon wpadł mi do klozetu-przed spuszczeniem wody, niestety.Wydobycie za pomocą dłoni owiniętej w woreczek ,w którym leżało drugie śniadanko-powiodło się :-D Duże brawa dla pani sprzątaczki, że w ubikacji w ogóle był papier-etap podcierania się ulotkami, które ostatnio są sztywne i śliskie też przerabiamy.
Dzisiaj zresztą dzień zimny,więc pachnące naftaliną p/molową futra pojawiły się w poczekalniach.Skulone kobiety-myszy i lisy przważały,ale trafił się zafutrowany gość w typie knura,ktory nikogo nie przepuszczał ,a na nieśmiałą propozycję inwalidy ,coby go przepuścić ,knur ryknął: A pan wie, kto ja jestem ? Wszyscy zamarli w oczekiwaniu na wyjaśnienia i usłyszeli : PACJENTEM JESTEM I WCHODZĘ !
I takiego poczucia humoru sobie i Wam życzę !

poniedziałek, 3 listopada 2014

GENESIS

I po wolnym...i do pracy...przynajmniej kawałek kolejny obwodnicy otworzyli i lecimy jak burza do Garwolina,miasta sukcesu.
Niektórzy się zastanawiają, po jaką cholerę ktoś chce zostać repem ? ( czyli medical representative dla niewtajemniczonych )Zapomnijmy o bzdetach z rozmów rekrutacyjnych czyli :
-jestem silnie zafokusowany na sukces
-wolę, aby moje zarobki zależały od osiąganych wyników ( strzał do własnej bramki dla początkujących idiotów,wiadomo, że do premii możesz sobie podskakiwać a u nas i tak nie doskoczysz )
-moim targetem jest ciągły rozwój ( w kierunku depresji i lizodupstwa niewątpliwie.Po latach pracy jestem stanie powiedzieć najkoszmarniejszej lekarce,że wygląda jak Kate Moss w taki sposób, że w to uwierzy ;-p )
Prozaiczna prawda brzmi tak:
-jestem repem, bo w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem ( europeistyka, socjologia, politologia, ochrona środowiska, bibliotekoznawstwo-podkreśl to, które ci pasuje
-chcesz mieć wreszcie własną furę przed 30-tką a  nie pożyczać od starych
-chcesz wreszcie zaciągnąć kredyt na 30 lat-marzenie !
-jak się trafi fura bez GPSa-nawet liczysz na zakupy, kawę, fryzjera, kosmetyczkę itp. podczas godzin wytężonej pracy
A rzeczywistość jest taka :
-masz pracę, która całkiem udatnie wypełnia ci całe życie-robisz wizyty, potem robisz zakupy na wizyty, potem siedzisz przy kompie i raportujesz wizyty, a potem planujesz przyszłe wizyty
-masz furę z namierzaczem,który rejestruje nawet pierdy w siedzenie-jeśli jesteś szczęściarzem z dużego miasta to nawet możesz mieć przychodnię przy centrum handlowym,niestety w pipidówie typu Parczew możesz najwyżej posiedzieć na krawężniku z pączkiem w dłoni
-zaciągasz kredyt i masz problem, bo nagle wypierdalają cię bez odprawy

A następnym razem o zwierzętach w przychodnianych poczekalniach .