Łączna liczba wyświetleń

ALWAYS LOOK AT THE BRIGHT SIDE OF LIFE

niedziela, 26 marca 2017

NIE MA TAKIEJ RURY, KTÓREJ NIE MOZNA ODETKAĆ

Pan Marian, nasz osobisty hydraulik w czasach PRLu za Gierka i Jaruzelskiego, miał osobowość niefrasobliwą i zadatki na filozofa. Jego mottem w pracy, zarówno tej oficjalnej, jak i na chałturach, była wykuta przez siebie sentencja:
- Jak się człowiek stara, to się wszystko spierdala.
Jego higiena pracy wymagała pół litra co drugi dzień, a jak pan Marian pił, to nie było takiej awarii, która by go zainteresowała. Piecyk gazowy wybuchnął w momencie kąpieli mojej mamy, a blacha przednia z hukiem wpadła do wody zaromatyzowanej szyszką pieniącą, mimo to pan Marian uznał, że nie ma pośpiechu i po tygodniu zajrzał zdiagnozować piecyk, a po miesiącu spektakularnie włączył  rozruchowy płomień. Nasz hydraulik nie cierpiał bałaganu w miejscu, w którym miał pracować, a że obrażał się łatwo i biada temu posiadaczowi kanalizacji, przez którego by Marian się nadął, zatem tato szorował wannę kilka godzin przed przybyciem specjalisty, który nie raz, po solidnej porcji procentów, w niej zasnął. Wiele razy, mimo interwencji naszego fachowca, z rury nadal się lało, bo " w tych czasach uszczelka nie czymie i lać się będzie", i z powodu pierdół nie życzy on sobie być niepokojony.
Nic więc dziwnego, że mój tato, napotkawszy na klatce schodowej wartki strumień wrzącej wody wypływającej spod drzwi naszego mieszkania, zmartwiał ze zgrozy. W tym dniu bowiem, czyli w piątek, był początek wolnej soboty dla pana Mariana i żadna Niagara z rur płynąca nie interesowała go bardziej niż pogoda w Zimbabwe. Tato omiótł mieszkanie wnikliwym spojrzeniem i zlokalizował uszczelkę obok piecyka gazowego, która ewidentnie popuszczała. Dlaczego akurat teraz z rury lał się wrzątek, a w porze prania i kąpieli- nie, tego już tato swym umysłem naukowca ogarnąć nie był w stanie. Zawór w postaci pokrętła mieścił się ergonomicznie pod sufitem, zatem ojciec postawił chybotliwą konstrukcję ze stołu, krzesła i taborecika- popierdółki, na którą bohatersko się wspiął. Strumień wody udało się zatamować, po czym tato runął do wanny żeliwnej po drodze zahaczając stopą o zlew.
Pan Marian, przybyły na luzie po weekendzie z wiązką konopnego sznura zamiast uszczelek, spojrzał pogardliwie na opatrunek zakrywający ojcową stopę nadzianą porcelaną ze zlewu, i szczerze powiedział:
- Widzi pan, panie docencie, pierdoły studentom opowiadać to każden potrafi, ale na hydraulice....o, na hydraulice to się trzeba znać!

PRZYPOMINAM O NASZEJ BOGUSI Z BLOGA " DR BUDWIG I JA", NA KTÓRYM SA INFORMACJE, JAK NAJLEPIEJ JEJ POMÓC. BOGUSIA ROZPOCZĘŁĄ NOWĄ TERAPIĘ I PIENIĄDZE SĄ BARDZO, BARDZO POTRZEBNE!!!!

77 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Wiedziałam kiedy wrócić 😝

      Usuń
    2. To już staje się nudne:DDDDD
      Ale gratuluję, w końcu tutaj nie muszę sie pchać:p

      Usuń
    3. I dlaczego szyszki zmieniłaś na drzewko???????

      Usuń
    4. Szyszki zamienilam na Hiacynta bo szyszki bardziej swiateczne sa a hiacynty wiosenne ;)

      Usuń
    5. Co ja poradze na to ze kiedy odpalam tableta to świeży post czeka????😄
      Dopiero wrocilam, nie było mnie w domu

      Usuń
    6. SZYSZKI SĄ PONADCZASOWE I POZASEZONOWE!!!!
      proszę mi tu bez szyszek nie stawać na podium:p

      Usuń
    7. Tamta byla bozonarodzeniowa oproszona śniegiem!!!!
      Ja kce wiosnę! :D

      Usuń
    8. miej wiosnę w sercu, wystarczy:p

      Usuń
    9. Co mi szkodzi mieć jom tez na zdienciu?;p

      Usuń
    10. Tobie może nie szkodzi
      ale szyszkom- tak!

      Usuń
    11. To Ci wyśle zdjęcie i ty będziesz szyszkom :D

      Usuń
    12. a proszę bardzo, będę szyszkom!

      Usuń
  2. Tatusia chyba zatkala puenta Pana Mariana???;pp

    OdpowiedzUsuń
  3. oczywiście.....
    Mela piersza....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rypko, nawet ty mi nie wierzysz????
      Wróciłam, zrobilam to i tamto i postawnowilam do was zajrzeć
      A tutaj post repcia i zero komentarzy!!😃😄

      Usuń
    2. wszyscy przeżywają sukces pieśni 1050 lat:D

      Usuń
  4. Pewnie dlatego w tamtych czasach mój tato na wszelki wypadek nie wzywał hydraulika, tylko imał się roboty sam. Jak na inżyniera przystało, jakoś tam sobie z diabelstwem radził, lecz dla nas równało się to z tygodniowym wyłączeniem łazienki bądź kuchni z użytku. Rodziciel wszystko robił powoli i dokładnie, a i tak po drodze niemal zawsze pojawiły się nieprzewidziane okoliczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jeszcze ogólny brak: baterii, uszczelek i innych popierdółek:)

      Usuń
  5. kurcze, u mnie chyba tez Marianem był mój tato
    ale znał się na wszystkim
    ale słąwę zdobył jak zbudował grilla z pralki automatycznej, pierwszy grill we wsi

    wiem, wiem, nie lubisz grila:pp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale grill z pralki!!!:)
      to jest zupełnie inny smak.

      Usuń
    2. tati mój zbudował pierwsze radio we wsi pod koniec 50 lat

      a w 40 lat póxniej grilla z pralki
      uważam, że powinni jego imieniem nazwać dom kultury co najmniej :p

      Usuń
    3. w końcu to ojciec inżyniera:)
      podziwiam ludzi z takimi talentami, ja co najwyżej mogę rozwalić pralkę.

      Usuń
    4. Brawo dla Taty pani inzynier:) Pomyslowy!

      Usuń
    5. mój tato gdyby nie pijaństwo byłby też inzynier

      Usuń
    6. ale widzisz, sam doszedł do wszystkiego.

      Usuń
    7. do pijaństwa pewnie w towarzystwie :p

      Usuń
    8. a niekoniecznie, wszyscy moi partnerzy pili sami!

      Usuń
  6. Przerwa w meczu, wiec patrze... i co widze? Nowy wpis! Wreszcie, brawo:)
    Pan hydraulik w tamtych czasach to byl gosc (albo pani w miesnym). A zwykly docent co mogl wiedziec o rurach? Puenta swietna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, kiedyś hydraulik to jak pani w mięsnym- rządził!

      Usuń
  7. Biedny tatuś! Tyle poświęcenia i zero zrozumienia!
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miska, jednak zajrzałaś dzisiaj:)
      też ściskam:*

      Usuń
    2. skoro piszesz w niedzielę, to nie dziwota, że Mela pierwsza;D
      No, ale jej teraz wolno;P

      Usuń
    3. nie powinna tego non stop wykorzystywać:p
      a moze i my w stanie błogosławionym????

      Usuń
    4. Miska, mam zwolnienie lekarskie do Wielkanocy 😉

      Usuń
    5. Mela! zauważyłam;D

      Repciu, JA na pewno nie;D

      Usuń
  8. Kiedy po studiach rozpoczelam pierwsza prace na budowie, musialam przede wszystkim zrozumiec realia zycia budowlanego. Ciesla na budowie bardzo cenny zawod, mial prawo byc pijany, byle przyszedl do pracy, on robil deskowanie na fundamenty. Poniedzialek byl dniem kiedy kazdy wiedzial ze dzisiaj pan ciesla bedzie nieobecny, czasami wydluzala sie ta nieobecnosc na wiecej dni i bylo ze czasami trzeba bylo wyslac specjalna delegacje i pieknie prosic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w ogóle się dziwię, że teraz nowe bloki tak szybko powstają, a kiedyś...zanim sie wszyscy do kupy zebrali to lata mijały.

      Usuń
  9. U mnie rolę złotej rączki pełnił tata. Żadna hydraulika,elektryka, malarstwo, budownictwo, tynkowanie, naprawa samochodów i wiele innych nie były mu obce 😃

    A puenta mnie rozłożyła!! 😄😄😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój tato owszem, pierze i gotuje, a nawet ceruje, ale żeby hydraulika czy gwoździe ...co to, to nie:)

      Usuń
  10. Jeszcze 3 lata temu sama miałam w zwyczaju ustawiać takie niezawodne acz chybotliwe konstrukcje: krzesło i krzesło bądź stołek jako że wysoka inaczej jestem... teraz pomykam po chacie z lekką drabinką i żadne rejony wysokogórskich szaf nie są mi straszne;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ba, a gdzie kiedyś drabinki były, co najwyżej malarskie, ale z takiej tato też by spadł:)

      Usuń
  11. Ha ha ha! No to widzisz teraz dlaczego sama prysznic naprawialam :-)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba siem zakochalam w panu Marianie tym razem:)))
    Te skaczace do wanny blachy piecykow pamietam. Moja babcia byla piromanka i zawsze jak odkrecila wode w kuchni to w lazience wybuchal piecyk. Nie pomagalo tlumaczenie, ze ciepla wode w kuchni nalezy odkrecic mocniejszym strumieniem, babcia byla oszczedna. Dzieki temu nikt nie bral kapieli w czasie kiedy babcia odczyniala dzialania kuchenne:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas też tak było, albo kapiel, albo zmywanie, bo ciśnienie spadało:p a pan Marian zyje nadal i nawet marskości wątroby nie ma!

      Usuń
    2. Slowem chlop do wziecia, tylko lekko odkurzyc i mozna uzywac:))

      Usuń
    3. zdecydowanie" się trzyma" :)

      Usuń
  13. Bo hydraulik to, jak mawial moj brat, zawod wybrany, nie kazdy moze byc, nie kazdy jest godny zawodu, a jak juz sie jest to trza miec tem postawem honorowom. ;) U nas hydraulik do spuszczania wody w toalecie podlaczyl goraca wode, ale kto by smial wybrzydzac, cieszylismy sie ze podlaczyl. Na pewno wuedzial, ze goraca lepiej sie wydezyfekuje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez wątpienia, to był hydraulik powiązany z Sanepidem chyba:PPPP

      Usuń
  14. Repciu, dzieki za @. Caly dzień mnie nie bylo, znowu w przychodni na badaniach. Jestem padnieta:( Snil mi sie hydraulik. Czy to cos znaczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znaczy, nie wiem co, ale znaczy:D
      a ja dziękuję za węże:)

      Usuń
  15. U nas w domu takimi naprawami zajmowal sie tata.I wiesz co?Tez ma na imie Marian😀ale takich atrakcji nam nie zapewnial😜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pozdrawiam tatę Mariana!
      też bym chciała, żeby w domu ktokolwiek poza mną umiał coś naprawić:p

      Usuń
    2. Dziekuje,przekaze Mariankowi:)
      Dobrze,ze sama potrafisz :)

      Usuń
    3. musiałam:) i rodzice i fachowcy z lewymi rękoma:p

      Usuń
  16. Mądre słowa, samo życie uczy i poucza ;)

    A jak tam futrzaki :) ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cynamonek już zadomowiony, spi grzecznie w łóżku.
      Do Snifcia jutro przyjdzie pani behawiorystka, od kilku miesięcy psina ma problemy ze snem nocnym, wycie i szczekanie.

      Usuń
    2. I co tam stwierdziła pani behawiorystka? pomogła?

      Usuń
    3. zrobiliśmy namiocik, zanim kennel przyjdzie, i dwie noce spi:)

      Usuń
  17. uwielbiam serial "Alternatywy 4" to coś w ten deseń, oczami wyobraźnie wszystko zobaczyłam i teraz śmieję się do monitora ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, że Ci choć troszkę humor poprawiłam:*

      Usuń
  18. Znałam kiedyś podobnego specjalistę Pana Mariana. Chyba imię zobowiązuje :d PS. Na mnie także kiedyś piecyk wybuchł, przeżycie koszmarne!!!! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie imiona Marian, Stefan i Mietek zobowiązują:p

      Usuń
  19. Pierwsza:DDD

    Marian reprezentował typ tamtejszych speców\majstrów.Bez %nie bylo mowy o ruszeniu roboty. Taki odpowiednik Mariana będąc na bani w 82 roku (chyba)robil nam płytki w łazience.....odpadły po 2 latach :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koleżance juz przy pierwszej kapieli odpadły, co prawda było to niedawno i robione" na klej", ale fachowiec tej samej proweniencji. wyobrażam ją sobie łapiąca na golasa spadające płytki:))))

      Usuń
    2. Hahaha no na "klej"to stary"dobry"sposób:-)Dobrze,ze koleżanka w łeb nie dostala płytką:-)

      Usuń
  20. Pierwsza pod nieistniejacym jeszcze kolejnym postem :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owocku, aż mus ten nowy post napisać, tylko jeszcze nie wiem, o czym:p

      Usuń
    2. Owocku posun sie troche.Tez chce byc z Toba pierwsza :)))

      Zyrafko,Ty nie wiesz o czym?Nie wierze :)

      Usuń
    3. No czekam,czekam Żyrafko:-)

      Usuń
    4. chwilowo zarobiona jestem:p

      Usuń