Łączna liczba wyświetleń

ALWAYS LOOK AT THE BRIGHT SIDE OF LIFE

piątek, 1 września 2017

BLISKO, CORAZ BLIŻEJ

Rok to był 1977.

- Hu hu!!!!!- zahukał swym tubalnym głosem dziadek Kazimierz, ale odpowiedziało mu jedynie zabłąkane echo.
- Halo! - dołączyła się drżącym głosikiem babcia Zofia, ale nie tylko nikt nie odebrał, ale nawet sygnału w grocie Łokietka w Ojcowie nie było.
- Zgubiliśmy się jak cholera- zdiagnozował sytuację mój tato i wgryzł się w kanapkę z pasztetową i kiszonym ogórkiem.
- Jakby teściowa co chwilę nie stawała i nie sikała za głazami to byśmy szli z całą wycieczką- dodał wrednie, ale babcia od razu się odcięła.
- Przez ciebie mnie zawiało na tych spacerach!
I zaniepokojona  ryknęła:
-Kazik, nie widzę Cię!!!!!!!
Dziadek, podśpiewując" Luciola, ja wołam cię poprzez wiatr" badał sytuację latarką z breloczka, póki działała, po czym wdepnąwszy w stojący naziemnie termos zadecydował:
- Trzymajmy się za ręce i idziemy ławą!
Wszyscy po ciemku przekąsili resztkę  zapasów i nastąpiła mobilizacja.
Babcia zanuciła" Iść, ciągle iść w stronę słońca" i zaczęliśmy dreptać jak spętany drób w nieznanym kierunku.
Tymczasem na powierzchni....
- Wszyscy są?? To jedziemy!- zdecydował pan przewodnik turystyczny i machnął ręką kierowcy.
- Stop!!!- odezwał się gruby pan, wyłudzacz i konsument babcinych kanapek.
- Tej pani z jedzeniem i rodziną brakuje!!!
- Zawsze się ktoś, cholera, zgubi- zniesmaczył się przewodnik i ruszył popod ziemię z zapaloną gromnicą. Za nim podążał gruby pan, w razie " jakby ranni byli".
Po spotkaniu się obydwu grup, już wesoło konwersując w świetle gromnicy, wyszliśmy na  świat i z rozkoszą umościli w autokarowych fotelach. Jelcz puścił kłęby spalin, wszyscy zrobili się głodni, gdy wtem dziadek Kazimierz, z obłędem w oczach rzucił się ku przewodnikowi krzycząc:
- STOP!!! ŻONA ZOSTAŁA POD ZIEMIĄ!
Babcia Zofia, ujrzawszy ekspedycję ratunkową, z ulgą kucnęła dosłownie na sekundę za głazem przyściennym i po wstaniu z półprzysiadu nie zobaczyła już nikogo.
Pan przewodnik, po powtórnym powrocie, obraził się.

A oto ścieżka dźwiękowa naszej wyprawy.




88 komentarzy:

  1. Pierwsza i to po czytaniu :P

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie , dziadek się pospieszył..miałby kilka dni luzu w domu :P
    ino ten gruby pan wyłudzacz miałby pecha, bo kiszki by mu marsza grały , wcale nie w rytm luciola :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pamiętam tego grubasa, wtedy myslałam, że zaleca sie do babci:p

      Usuń
    2. A Luciola to był drugi hit dziadka, pierwszym był utwór Acropolis adieu w wykonaniu Mireille Mathieu w dziwnej fryzurze;)

      Usuń
    3. To sie chyba nazywalo " na pazia"(?)

      Usuń
    4. Paź był prosty, a artystka miała kształt bardziej od donicy strzyżony i podwijany włos:)

      Usuń
    5. Cały czas w Atenach podśpiewywałam sobie to Acropolis adieu:pp

      Usuń
    6. Mojej Mamy ulubiony utworów:-)Jak byl koncert życzeń w niedziele i zapodali Acropolis adiieu-to musiała być śmiertelna cisza w pokoju:-))))

      Usuń
  3. Druga, tez po czytaniu!
    Jak zwykle urzekla mnie Wasza rodzinna historia i uśmiech wywolala na mojej gębie, mimo kiepskiego nastroju:)
    Repo, powtarzam-masz mojego literackiego Nobla:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co sie dzieje, że dzisiaj wszyscy czytają najpierwej????:)

      Usuń
    2. Ja tak zawsze robie:) zeby nie bylo...

      Usuń
    3. I to jest prawdziwy czytelnik, Panie tego!

      Usuń
    4. Tez zawsze czytam a potem dopiero komentuje, przeciez przyszlam chyba po to zeby przeczytac, a nie rzucac sie na podium jak szczerbaty na suchary:)))

      Usuń
    5. Szczerbaty mnie rozbawił!
      Co do Ciebie Star, Izy i Rybki nie mam wątpliwości 😁

      Usuń
  4. Pomimo wieku, refleks u dziadka Kazimierza dziala jak blyskawica ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba....po pięciu latach siedzenia w obozie czas mu przyspieszył;)

      Usuń
  5. Świetne!
    Humor mi sie poprawił chyba na cały tydzień albo i dłużej :)
    A przy ścieżce dźwiękowej zakręciła mi się łezka w oku na wspomnienie tamtych czasów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przy tych przebojach wszystkie sytuacje rodzinne sobie przypominam......ech, wtedy myślałam, że zawsze tak będzie: rodzice, dziadkowie...tylko ja dorosnę. Na szczęście pamięć mam dobrą no i bloga:)
      PS. pozdrawiam wszystkie shiby:*

      Usuń
    2. I mnie ta łezka sie zakrecila, wspomnienia:) Do łezki łezka...

      Usuń
    3. Proszę nie płakać:* Będzie jeszcze przepięknie.

      Usuń
  6. przypominacie mi taką rodzinę z amerykańskiej komedii, nie pamiętam tytułu, w zasadzie nie byli patologiczni ale ojciec wiecznie pakował wszystkich w kłopoty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na 100% Griswoldowie, lubie filmy z serii wakacje zawsze sie uchacham po pachy:))

      Usuń
    2. Dla nas z tatusiem to duzy komplement:)

      Usuń
    3. Idolem tatusia zawsze był Luis de Funes.

      Usuń
    4. Repo ja bylam zakochana w Luis de Funes:)) Obejrzalam kazdy film po kilka razy, bo mielismy w rodzinie kierownika kina, wiec wstep mialam darmowy;))

      Usuń
    5. Nie dziwię Ci sie, bo Żandarmów goniacych golasów oglądałam kilkanaście razy😁

      Usuń
    6. I ta szalona siostrzyczka zakonna, co go podwozila na stopa takim malym autkiem :)))

      Usuń
    7. Pamiętam:DDD I De Funesa jako hipisa z wiankiem z polnych kwiatów:)

      Usuń
  7. Ale sie usmialam😀A babcia moze sobie droge znaczyla za tymi glazami😉
    Swietna rodzinka,super wspomnienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze i znaczenie miała na myśli, ale reszta rodziny nie psy i babci nie wywąchaliśmy:)

      Usuń
    2. Nawet wtedy trzeba by isc tropem ta sama trasa od poczatku, czyli troche dluga impreza... :)

      Rodzina wielu talentow mimo wszystko :D

      Usuń
    3. Zdecydowanie! Niepowtarzalne jednostki przekazujace swoje geny☺

      Usuń
  8. Przy ostatnim przykucnieciu babci Zofii sama sie posikalam:)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zawsze było to samo, na przewianie i podziębienie babcia zganiała nietrzymanie moczu:)

      Usuń
  9. Cudne są te twoje opowieści :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rybko, ciesze sie niezmiernie, ze sie podobaja:*

      Usuń
    2. a jak pojedziesz to nas całkiem opuscisz?
      i piesy?

      Usuń
    3. Jak tylko dorwę sie do wifi to rzucę sie jak szczerbaty na suchary i lece do Was ☺
      Piesy z synem i tatusiem, dadzą radę.

      Usuń
    4. no to będzie ciekawie:)

      Usuń
  10. A przewodnik to gromnice tak na stale ze soba w kieszeni nosi, czy wzial na okolicznosc zwiedzania groty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mnie to zastanowiło:))
      a może to wycieczka organizowana przez kółko różańcowe, chociaż.. babcię bym o pobożność nie podejrzewała, chyba, że jej wrodzona oszczędność i gospodarność kazała jej rodzinkę na taką wycieczkę pogonić ;)))

      Usuń
    2. W życiu Romana!!! Deficyt świecowy był, a kościelne wyposażenie gromniczne było zawsze na stanie. Jak wyłączali prąd w stanie wojennym też żeśmy na podorędziu kilka gromnic mieli:p

      Usuń
    3. Pantero, czy nosił ze sobą w każdych okolicznościach przyrody to nie wiem;)

      Usuń
    4. kurcze, pamiętam!! i u nas gromnice z naszych komunii się świeciły hahahahaha

      Usuń
    5. Swoja droga nie rozumiem, dlaczego nie można bylo wyprodukować cienkich świeczek tylko grube gromnice😁 zagadka socjalistycznej gospodarki

      Usuń
    6. Pamiętam, ze kiedys prądu nie bylo, 1982r. Wyjelam właśnie gromnice z chrztu corki i potem pare razy ja wykorzystywaliśmy. Kiedy tesciowa przyjechala i to zobaczyla, stwierdzila, ze to niewybaczalny błąd, bo ta sama gromnica ma służyć córce do komunii. No a jesli w takim tempie będzie jej używać, to zostanie ogarek albo i nie! Jak mogliśmy!:D
      No i pytanie - dlaczego gromnice byly, a malych swieczek nie? - pozostaje bez odpowiedzi.

      Usuń
    7. Iza, nie chce Cie straszyc ale ja slyszalam, ze ta gromnica od chrztu to ma wytrzymac nie tylko do komunii, ale tez slubu a nawet smierci.
      I teraz sie boje, bo nie mam pojecia co sie stalo z moja gromnica, ostatni raz widzialam ja w dniu komunii. Jak tu umrzec? Nie da sie, trzeba bedzie zyc do znudzenia:)))

      Usuń
    8. No to.pozamiatane, wszystkie gromnice wypaliły sie w kryzysie😁
      A Żandarmów z de Funesem polujacym.na golasy znam.na pamięć.

      Usuń
    9. Star, Ty mnie nie strasz!!! Z gromnicy corki nic nie zostalo przez kryzys! A gromnica syna leży w szufladzie nienaruszona, jakby co... A my chyba nieśmiertelne, bo naszych gromnic ni widu, ni slychu:)

      Usuń
    10. Jeżeli zgon jest uzależniony od posiadania gromnicy to faktycznie nie umrzemy nigdy!

      Usuń
    11. No wlasnie jak Was nie strasze ja Wam ofiaruje niesmiertelnosc:))) Zreszta sobie tez ;)

      Usuń
    12. A juz sie niepokoilam jak (oraz- czy) dokoncze zywota, bo gromnicy i u mnie niet (prawdopodobnie i moja rodzicielka niefrasobliwie popalala w czasach kryzysu, nie myslac o sprawach ostatecznych corki)

      No ale mnie Star uspokoila, kamien z serca :)

      Usuń
    13. Chwalić Boga dozyjem końca świata 😜

      Usuń
  11. czuję dziwną więź z babcią;D
    w tegoroczne wakacje, w skalnym mieście, z trudem dobiegłam do wyznaczonego miejsca;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście żeś doszła!
      Do tego miejsca 😛

      Usuń
  12. Piękne! Nastroiłaś mnie pozytywnie rankiem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudna rodzinna historia, fajne sa takie wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W lepszej rodzinie nie mogłam.sie urodzić 😜
      Na dodatek kocham przeszłość, a rodzinne historie nieustannie z tatusiem wspominamy

      Usuń
  14. Dzień dobry! Podczytuję niektóre blogi,ale sama nie prowadzę (brak czasu)jak mi się chce pośmiać,albo inna jakaś "melancholija",to mam taką odskocznię (wolę "nasze blogi" niż telewizję).Tutaj znajduję taką atmosferę,że mi się podoba.
    Też u nas w "rodzince"były fantastyczne sytuacje,np.taka,że mieliśmy kobyłkę,która strasznie bała się samochodów (lata 60-70)więc ruch na szosie był znikomy.Jadąc na targ (z pomidorami,ogórkami itp)z naprzeciwka nas pojawia się sam.ciężarowy z takim jakby dźwigiem z tyłu na platformie.
    Więc ,co robi moja Mama.Zeskakuje z furmanki,idzie na przeciwległy pas jezdni i zatrzymuje ruchem ręki kierowcę tego sam.cięż.Kierowca się zatrzymał i pyta o co chodzi?,a Mama na to:"Niech Pan poczeka,jak my przejedziemy,to dopiero może Pan jechać dalej" Myśmy z braciakiem boki zrywali i nawet nie przypuszczaliśmy,że to będzie taka wesoła scenka po latach.Bo wtedy na pewno byśmy wylądowali w rowie wraz z całym towarem,ja już się szykowałam do zeskoczenia z furmanki.
    Pozdrawiam i podczytywać będę.Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za mile słowa i zapraszam!
      Właśnie, jak sie pogrzebie w pamięci to takie perełki sie znajduje😁 a szkoda, by zostały zapomniane...

      Usuń
  15. Dziadek Kazimierz zasługuje na pośmiertne uzanie za sympatię do Lucioli ".....ktoś wola wola mnie poprzez wiatr"
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gust z tym Acropolisem popatrz, jak Twoja Mama, dziadek tez podśpiewywał ten utwór 😁 I jeszcze, z nieznanych mi przyczyn, Ballade o Tolku Bananie😁

      Usuń
    2. Balladę o Tolku Bananie to nawet ja lubię😃 Dziadka miałaś w dechę ,zresztą całą Rodzinkę :-)

      Usuń
    3. Dziadek byl cool, niestety zmarł, jak miałam 16 lat☹

      Usuń
  16. Taka rodzinka to skarb :)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze, że te kanapki takie pyszne były :) i Gruby Pan zapamiętał i kierowca też :)

    a ja gromnice Babci do dziś trzymam. Tyle przy niej wspomnień i te wspomnienia me otwiera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie, jeśli mamy coś ważnego na pamiątkę ważnej osoby w naszym życiu.
      Po mojej Mamie mam piękny różaniec z drzewa sandałowego.

      Usuń
    2. A kanapki babci- mistrzostwo!

      Usuń
    3. wspomnienia bardzo pomagają...przytoczę kiedyś prze zemnie napisany:

      Wtulam twarz w zapach dzieciństwa
      Gdzie nieobecność świta
      Dymiącym papierosem
      Wśród obrazów wiszących
      Moja babka przesuwa koraliki lat
      Wznosząc ciche
      Łkające szepty...
      Zapalają się świece
      I wspomnienia czasu
      A moje oczy smutne
      Patrzą na te same obrazy
      Nie mogąc odnaleźć szeleszczących godzin
      I tak wszystko zastygło
      Oprócz bólu kutego miłością
      Gdzie łzy jak iskry
      Parzą Aniołowe skrzydła
      A grajek snu
      Zapomniał o muzyce
      wyciszającej wszystko

      tak jakoś mi pasuje do tych Twoich kanapek :)

      Usuń
    4. Carpe piękne to! 💚
      Ja tak nie potrafię , ale umiem sie śmiać 😘

      Usuń
  18. Żyrafko - potrafić się Śmiać to dopiero talent...też bym tak chciała cmoki smoki :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Prosze popełnic nowy post ,bo inaczej wysle Ci glownego bohatera tej piosenki :))))
    https://www.youtube.com/watch?v=-WQKfo-sAZk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D to bier i niech posłuży jako natchnienie :-)

      Usuń
    2. w domu to mi jakoś nie idzie, w pracy to mam dopiero natchnienie!

      Usuń
    3. Ale wymagania ma ta nasza autorka Zyrafa:)
      Owocu, a posadzalam Cie przed chwila, ze tu nie zaglądasz! Patrzę i co widzę? Jest Owoc u Zyrafki i to zartuje sobie jeszcze, czyli żyje:)

      Usuń
    4. Córka wyjedzie to się zepnę:)

      Usuń