Łączna liczba wyświetleń

ALWAYS LOOK AT THE BRIGHT SIDE OF LIFE

sobota, 21 kwietnia 2018

ACH, CO TO BYŁ ZA ŚLUB!

- Zajzajerem by cholerę jedną chlusnąć!- dygotała z wściekłości babcia Zofia, a łyżka pełna pleśni, zdjętej z konfitur z czasów wczesnego Bieruta, wylądowała, zamiast w zlewie, na musztardowej lamperii.
- A czy to jej wina?- dziadek Kazimierz beznamietnie spytał i równie beznamietnie ogryzał kurzą nogę, nie wiedząc, że po pojawieniu się na świecie ukochanej wnuczki, ta część kurzego ciała zostanie mu zakazana.
- Oświadczył się, to go przyjęła.
- Ja nie wiem, jak ty wojnę przeżyłes z taka głupotą umysłową! Naszej córce miał się oświadczyć! Cham jeden z Bychawy!
- Przecież ile razy nie przyszedł mówiłaś, nawet jemu, że nigdy byś go nie uznała za zięcia- dziadek nie mógł zrozumieć pokrętnej zawiłości uczuć żony do wspomnianego wcześniej bychawskiego młodego człowieka, adoratora córki, również Zofii.
- Oczywiście, że nie! Też mi zięć..z Bychawy. Dobrze, że go inna zechciała! Ale powinien się oświadczyć i wtedy byśmy mu odmówili!!!!

Nic dziwnego, że mój tato, podlizujac się babci Zofii jako student i oddajac w terminie książki do biblioteki, oświadczył się po miesiącu znajomości z jej córką, zanim wyszło na jaw jego upodobanie do wielodniowo noszonych slipek i magazynowania ogryzków za otomaną. Dziadkowie teoretycznie odetchnęli z ulgą....dziadek odetchnał i z niepokojem obserwował żonę, krojacą ogórki na mizerię.
- Znowu kroisz  z paznokciami?- zagaił pseudodowcipnie, by wyrwać żonę ze stuporu, co niestety mu się udało.
- Wychowuje człowiek dziecko całe życie i nigdy, nigdy wdzięczności mu nie okażą- perorowala babcia Zofia znecając się w tym momencie nad szczypiorem. Dziadek, jak to mężczyzna sprzed pierwszej wojny, nic nie rozumiał.
- Wesele było przyjemne przecież, zięć Cię uwielbia i na dodatek masz teraz święty spokój, bo pojechali do Czechosłowacji w tą podróż poślubną.
Miednica z mizeria, pyrgnieta w pasji na stół, miała przywrócić dziadkowi jasność myślenia.
- Pojechali!- wściekła się babcia- jak mogli! W podróż poślubną BEZE MNIE??!!!

41 komentarzy:

  1. Też nie mogę pojąć -jak mogli!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do tej pory się zastanawiam i na wszelki wypadek nijakiej podróży po ślubie nie mialam:)

      Usuń
  2. Trafilam na Twoj blog z polecenia Stardust.I ciesze sie bardzo, tylko boje sie, ze jakiegos ataku ze smiechu tu dostane i zejde z tego padolu.Na razie tylko oplulam monitor i zakrztusilam sie jablkiem.Jestes niesamowita!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Star ma dobra rękę do reklamy:))
      Cieszę się, że jesteś:) A śmiechu nigdy za dużo.

      Usuń
  3. ot i psychika podupadła
    a można byłoby tyle rad podsunąć?
    Co za życie.

    OdpowiedzUsuń
  4. No jak mozna???? w podroz poslubna BEZ tesciowej????
    To ja tym razem stoje murem za babcia Zosia, kobieta wie co mowi tylko sluchac nie chca ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tatuś do tej pory tego focha teściowej wspomina;)

      Usuń
  5. "Powinien się oświadczyć i wtedy byśmy mu odmówili!!!"😂😂😂 no tak,to zawsze lepsze niż zostać pominiętym,niezauważonym czy wręcz odrzuconym.A mamusię zabrać w podróż poślubną to przecież sama korzyść by z tego była.Kanapeczki na plażę by uszykowała,kawusię w termosik zaparzyła,przypomniała żeby ząbki przed spaniem wyszorować i wywalił z wyrka😉,bo jeszcze tyle do zwiedzania zostało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcia była niesamowite despotka. A skazy na honorze pamiętała do śmierci. Ja już byłam dorosla, a gdy babcia opowiadała mi o niechlubnym zachowaniu byłego agenta mamy, to oczami ogień krzesala:)

      Usuń
  6. Cale szczescie Repo, ze Tato z Mama zdolali sie wyrwac na wlasna reke, bo jakby im sie nie udalo Ciebie zrobic, to by dopiero byla strata! Dziadek Kazimierz to byl swiety przedwojenny czlowiek... Ale powiedz, czy wtedy swiat nie byl lepiej poukladany :) ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był i z sentymentem wspominam dawne lata.
      A mnie to zrobili 5 lat po ślubie:) Tatuś mieszkał u swoich rodziców, a mama w służbowym pokoju w sanatorium w Nałęczowie, gdzie była lekarzem. Dopiero w czwartym roku małżeństwa uczelnia przyznała tacie kawalerke:)

      Usuń
    2. To podobnie i moi, nie mieli lekko - byli po slubie cywilnym, bo tata mial dostac mieszkanie spoldzielcze ze stoczni, ale musial byc zonaty, wiec pierwszy slub odbyl sie w grudniu - a ten drugi koscielny dopiero w kwietniu. Przez pol roku musieli sie spotykac oficjalnie za dnia, bo zadna z babc nie zezwolila na zostawanie na noc. Bez slubu??! Dopiero po koscielnym mogli wreszcie spac w jednym pokoju, tyle, ze u babci , gdzie byly trzy pokoje i w sumie trzy rodziny tam mieszkaly...Babcia z dziadkiem, ciocia z wujkiem , no i tata z mama - ale jak w koncu dostali wlasne mieszkanie to zaraz za rok i ja sie zjawilam :)
      Lekko nie mieli to na pewno. Twoi zdecydowanie mieli gorzej :)

      Usuń
    3. Jakie kiedyś emocje byly! A już kawalerka dla rodziny- szczyt marzen:)

      Usuń
  7. To dopiero byłby plus dla zięcia jakby teściową ze sobą zabrał! ;))) tylko co na to by żona powiedziała?

    Uśmiałam się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama bez aprobaty babci Zofii nawet nie pierdnęła:)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. A zwykły stezony kwas solny. Przed wojną co i rusz brukowce pisały o zawiedzionych pannach, które czyhały na wychodzącego z kościoła po ślubie amanta poslubiajego inna i na twarz tej innej chlustały Zajzajerem.

      Usuń
    2. O! A ja myslalam, ze to ten jajeczny likier! I sie dziwilam, czemu babcia chce nim ta "cholerę jedną chlusnąć" :)))

      Usuń
    3. Ajerkoniaku w życiu babcia by nikomu nie dała, sama lubiła chlupnąć:)

      Usuń
    4. Zwykly kwas... aha... ;-)

      Usuń
    5. Solny to.moj ulubiony kwas. Mam kilka butli w pracy:)

      Usuń
  9. dlaczego dziadkowi zakazane było obgryzanie kurzej nóżki po narodzinach wnuczki????

    Podróż poślubną mogę planować bez strachu:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nóżki to była moja ulubiona część kurczaka i zawsze babcia karmiła dziadka: nie zabieraj dziecku nóżki!

      Usuń
    2. No ale nozki byly dwie przeciez? Nie mowiac juz, ze do nastepnego obiadu najwyrazniej odrastala.. tfu, byla kupowana ;)

      Usuń
    3. A nóżki to ja wchlanialam obydwie! Całą podstawówkę byłam.klasowym grubasem w grupach chociaż babcia twierdziła, że nie jestem gruba tylko dobrze odżywiona:)

      Usuń
  10. Repo u nas w domu zajzajer to bylo kazde inne swinstwo : np. mama odsuwala tapczan i mowila : o rany boskie ale tu zajzajer ( znaczy zasyfione), albo tacie w oku sie zrobil i mu wyplywal, albo jak ja cos upieklam to mama po mnie sprzatala zajzajer w kuchni - znaczy upitolone szafki i zlew :)) Oprocz tego zajzajer to byl kazdy inny syf :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak mówię! A tanie wino to dopiero zajzajer:)

      Usuń
  11. O babci Zofii wspaniale sie czyta, ale miec z nia do czynienia - HARD CORE! ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się trochę babci lekalam....szczególnie w szale na dzialce;)

      Usuń
  12. Wybaczyła kiedyś zięciowi ten afront?

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakoś się nie dziwię reakcji babci Zosi na taki afront! :D

    Teściowa mojego OM długo kręciła nosem przed weselem, że to wesele musi się odbyć, bo najchętniej za tę kasę wysłałaby swą jedynaczkę wraz z zięciem w podróż do około świata ;p Teść jednak stał na straży, coby tradycji stało się zadość i cała rodzina i przyjaciele najedli się, napili, i wybawili ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama do śmierci babci pytała się jej o wszystko, każda nowa sukienka musiała być zaaprobowana. Na szczęście obu im to odpowiadalo:)

      Usuń
  14. Babcia cudna choc zywiol nieokielznany!

    A Twoja mama chyba jednak taka potulna nie byla, skoro swojej rodzicielki w podroz poslubna nie wziela? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami.mama stawała okoniem, ale to bywało bardzo rzadko:)

      Usuń
  15. Teściową w podróż poślubną? Szczyt lizusostwa czy głupoty? 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba i jedno i drugie, co nie zmienia faktu, ze babcia uważała fakt wspólnej podróży poślubnej za coś zupełnie naturalnego:)

      Usuń
  16. WSZYSTKIEGIO NAJLEPSZEGO W DNIU ŻYRAFY !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie!
      Trochę się zaniedbalam w pisaniu, ale już poscik konstruuje:)

      Usuń