Łączna liczba wyświetleń

ALWAYS LOOK AT THE BRIGHT SIDE OF LIFE

sobota, 19 maja 2018

SEKS W MAŁYM MIEŚCIE

Bolesne skutki posiadania miernej urody odczułabym już w pierwszej dobie po porodzie, gdybym cokolwiek  pamiętała. Na nieszczęście karteczki przekazywane przez babcię Zofię do mojej mamy, zamkniętej w oddziale położniczym, i retro zachowały się w rodzinnym archiwum i pierwsze wrażenia na mój temat opisane zostały tak:
" Mamo, mam najgrubsze i najbrzydsze dziecko w całym oddziale!"
Babcia próbowała pocieszyć młodą( 34- letnią) matkę:
" Może z czasem dziecko wyładnieje, chociaż mogło wdać się w Zdzicha".
Obarczona od urodzenia balastem brzydoty, w podstawówce byłam oczywiście klasowym grubasem w brylach, z jednym szkłem okularów zaklejonym plastrem celem ćwiczenia wzroku, we wszystkich inscenizacjach Sienkiewicza grającym pana Zagłobę z bielmem- jak pocieszała mnie wierna przyjaciółka, rolę te otrzymałam z  powodu mojego ciętego dowcipu;) I chociaż babcia tak skutecznie przekonywała mnie, że nie jestem gruba tylko dobrze odżywiona, że prawie w to uwierzyłam, a mama na moje pocieszenie ukuła naprędce porzekadło: " Kto jako dziecko brzydkim bedzie później na tronie zasiędzie( trony wszak należały się, według rodzicielki, li i jedynie pięknym królewnom), tatuś zaś penetrował wyżyny swojej wiedzy historycznej( taki Jagiełło szpetny, a karierę zrobił), to kontakty z rówieśnikami sprowadzały mnie na ziemię.
Dziadek Kazimierz powiedział mi kiedyś w zaufaniu: Czytaj książki Kasiu i ucz się, bo na urodę to nikogo nie złapiesz;), więc ćwicząc wesoły uśmiech, niezależnie od okoliczności, i tryskając erudycją nie traciłam nadziei.
Nadzieja sama zebrała się do ucieczki, gdy poznałam na zimowisku pięknego Pawełka. Współczujace mej niedoli gwiazdy naszej grupy odmawiały mu po kolei tańców myśląc, że z desperacji poprosi mnie. Ostatnia w kolejce nawet po koleżeńsku zasugerowała żeby zatańczył z Kasią, na co Pawełek obraził się publicznie stwierdzając: Z tym prosiakiem nie tańczę!( po kilku latach połączył nas studencki romans, na szczęście w innych okolicznościach czasu i miejsca Pawełek zupełnie mnie z kolonijnym klocem nie kojarzył, uff!)
Minęło trochę lat, które dodały mi pewności siebie i nieco wdzięku kobiety z wielkiego miasta, aż poznałam miłość swojego życia czyli Tomka. Umówił się on ze mną tylko i wyłącznie z nudów, a że był już w relacjach ze wszystkimi paniami w wieku produkcyjnym w okolicy, to i czemu  by nie ze mną. Dzięki temu, że poumawialiśmy się ze sobą 7 lat, dla oszczędności we wspólnym mieszkaniu, wiedziałam, że nie doskoczę do jego byłej, pięknej żony metr dziewięćdziesiąt cztery centymetry wzrostu, ale może zapunktuję innymi umiejętnościami...ot, na przykład podczas seksu. Ciężko było mi się wykazać, bo w telewizji przez cały czas naszego związku leciały bardzo ciekawe filmy, wszyscy pacjenci żądali wizyt domowych późnymi  wieczorami, a masowo odwiedzający nas goście nie znali umiaru i pili wódkę do bladego świtu.  Na dodatek nie chodziłam w szpilkach, stringach i pończochach tylko grubych rajtach na solidnych reformach z bawełny do mocarnego buta na traktorze. Któregoś popołudnia jednak pan domu stracił czujność( fakt, miałam od rana migrenę) i zaskoczyłam go zupełnie bezczynnie leżącego  na kanapie. Radośnie krzyknęłam: To może seks, skoro nic lepszego nie masz roboty?????
Obiekt mojego pożądania odpowiedział z niesmakiem: No jak już musimy....daję Ci cztery minuty, bo się spieszę.
Świadomość mojego sex appealu przebiła sufit, a wyobraźnia podsuwała śmiałe czynności, które zaraz mogę wykonać na żywym obiekcie.
Który ze strachu zasnął, cholera jasna!